Historia wojskowej służby Danuty Siedzikówny „Inki" jest historią szczególną — bo rozciąga się po obu stronach symbolicznej cezury, jaką jest rok 1945. Dla wielu Polaków koniec II wojny światowej oznaczał powrót do normalności. Dla żołnierzy polskiego podziemia, którzy nie zaakceptowali sowieckiej dominacji i komunistycznej władzy narzuconej przez Moskwę, rok 1945 nie był końcem walki — był jedynie zmianą wroga. Inka należała do tych, którzy wybrali kontynuację.
Swoją formalną służbę w Armii Krajowej Danuta Siedzikówna rozpoczęła w 1943 roku, jako piętnastoletnia dziewczyna. Początkowo — podobnie jak wiele młodych kobiet wstępujących do konspiracji — pełniła funkcje łączniczki i kurierki, przenosząc meldunki, dokumenty i materiały między oddziałami i komórkami organizacyjnymi. Praca kurierki była niezwykle niebezpieczna: wymagała zimnej krwi, umiejętności zachowania pozorów normalności, odwagi w kontakcie z kontrolami na drogach i posterunkach. Inka wykonywała te zadania na terenie Podlasia — regionu mocno dotkniętego zarówno przez Niemców, jak i wcześniej przez sowiecką okupację po 1939 roku.
Równolegle przechodziła szkolenie sanitarne. Był to obszar, w którym kobiety odgrywały szczególnie ważną rolę w strukturach AK — jako sanitariuszki towarzyszyły oddziałom partyzanckim, niosły pomoc rannym bezpośrednio na polu walki lub w leśnych obozowiskach, organizowały punkty opatrunkowe, zdobywały leki i materiały medyczne często metodami konspiracyjnymi. Praca sanitariuszki wymagała nie tylko wiedzy medycznej, ale i siły fizycznej, emocjonalnej oraz niezłomnej postawy w sytuacjach ekstremalnych — kiedy opatrywało się żołnierza z raną postrzałową, próbując powstrzymać krwotok w warunkach leśnych, bez właściwego sprzętu, pod groźbą patrolujących okolicę oddziałów nieprzyjaciela.
Inka działała w strukturach podlaskiego obwodu AK, a po rozwiązaniu Armii Krajowej — na początku 1945 roku — weszła w skład organizacji „Nie", a następnie Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN). Kluczowym momentem w jej służbie był kontakt z oddziałem 5. Brygady Wileńskiej AK, dowodzonej przez majora Zygmunta Szendzielarza pseudonim „Łupaszka" — jedną z najbardziej legendarnych formacji polskiego antykomunistycznego podziemia.
Oddział „Łupaszki" operował na rozległym terenie — od Podlasia przez Białostocczyznę po Pomorze. Był formacją bojową, prowadzącą aktywne akcje zbrojne przeciwko strukturom Urzędów Bezpieczeństwa, Milicji Obywatelskiej i sowieckim garnizonom. Zadaniem Inki w tej strukturze była przede wszystkim pomoc medyczna — była sanitariuszką przy oddziale, odpowiedzialną za zaopatrzenie w leki, opatrywanie rannych, ewakuację chorych żołnierzy. Ale funkcja sanitariuszki w terenie oznaczała również łączność, kurierstwo, przekazywanie informacji i logistyczne wsparcie dla oddziałów partyzanckich ukrytych w lasach.
Inka uczestniczyła bezpośrednio lub pośrednio w kilku ważnych operacjach 5. Brygady Wileńskiej. Oddział prowadził akcje rozbijania więzień UB (m.in. słynne rozbicie więzienia w Karczmiskach), uwalniania aresztowanych żołnierzy podziemia, a także atakowania posterunków sił komunistycznych. W tych akcjach sanitariuszka znajdowała się w strefie bezpośredniego zagrożenia — jej obecność przy oddziale była fizyczna, nie tylko administracyjna.
Należy podkreślić szczególny wymiar psychologiczny i ludzki tej służby. Żołnierze oddziału „Łupaszki" byli w znacznej mierze ludźmi, którzy stracili domy, rodziny, całe życie które znali — a mimo to walczyli dalej, często bez złudzeń co do rychłego sukcesu, bardziej ze świadomości powinności niż z nadziei na zwycięstwo. Inka — wśród nich jako jedna z niewielu kobiet — pełniła rolę nie tylko medyczną, ale i ludzką: była obecnością, która humanizowała okrucieństwo partyzanckiego życia. Opatrywała rany ciała, ale też — samą swoją postawą — wzmacniała ducha walki.
Znamienny jest fakt, że Inka kontynuowała służbę w warunkach, które były pod wieloma względami trudniejsze niż te z okresu niemieckiej okupacji. Po 1945 roku aparat bezpieczeństwa komunistycznej Polski, wsparty sowieckim doradztwem i zasobami, prowadził bezwzględną obławę na żołnierzy podziemia. Obławy NKWD i UB, donosicielstwo, prowokacje, aresztowania rodzin — to były narzędzia systematycznej eksterminacji podziemia. A jednak Inka trwała na swoim posterunku, wiedząc doskonale, czym ryzykuje. Ta świadoma decyzja o kontynuowaniu służby mimo rosnącego zagrożenia jest może najmniej spektakularną, ale najgłębszą formą heroizmu.